Pokazywanie postów oznaczonych etykietą humor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą humor. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 lipca 2014

Filmy na wakacje - co oglądam, czego nie i co ty powinieneś oglądać

Miał być post,w którym jak ta ostatnia sprawiedliwa wymieniam kilka tytułów filmów, które świetnie nadają się na wakacyjną porę, studzą stopniałe od gorąca zmysły i koją udręczone wakacyjnymi rozterkami dusze. Okazało się jednak, że filmów, które ogląda się letnią porą może być znacznie więcej. Dlatego postanowiłam, zamiast ograniczać się do kilku tytułów, utworzyć ogólne zestawienie. Uwzględniając tematy, wątki, wakacyjne cechy

Jednak, bądźmy szczerzy – jestem kobietą, mam swoje ulubione filmy, typy filmów i generalnie jakiś tam swój gust. Dlatego poniższe zestawienie musi być subiektywne, po prostu – innej drogi nie ma. Za to liczę, że poniższa lista zmobilizuje was do własnych poszukiwań filmów, które lubicie oglądać w wakacje. Bo przecież nie każdy musi lubić...


1.      Filmy drogi
 
Mogą być refleksyjne, albo wesołe. Ja wolę wesołe. Z jednych swoich wakacji pamiętam seans Wszystko za życie (2007) Seana Penna. Film dobry, ale co z tego, skoro przepłaciłam go kilkudniową depresją i cały wakacyjny nastrój ulotnił się raz dwa. Dlatego, nauczona tym doświadczeniem, wybieram filmy traktujące o wędrówkach w pozytywnym kontekście. Na przykład, moja ulubiona Mała Miss (2006) to film idealny. Do bólu zabawny, do bólu pouczający, napawający optymizmem jak mało który. Jakby nie było, trochę filmem drogi są też zeszłoroczni Millerowie (2013). Może nie jest to komedia najwyższych lotów, ale mi się podobała i zaśmiewałam się, aż miło. Jeśli jednak wolelibyście podumać nad znaczeniem wędrówki w życiu bohatera sięgnijcie, np. po Dzienniki motocyklowe (2004) z uroczym Gael Garcia-Bernalem.


2.      Filmy o wakacjach młodziaków

Strasznie głupia nazwa kategorii, ale nie da się lepiej tego ubrać w słowa. Królowie lata (2013) o grupie chłopaków budujących dom w środku lasu, czy Najlepsze najgorsze wakacje (2013) o przygodzie w aquaparku nastoletniego outsidera to filmy idealnie oddające letni nastrój i motywujące do odkrywania pozytywnych stron tam, gdzie wydaje się, że ich nie ma. Królowie... pouczą o męskiej solidarności, Najlepsze... opowiedzą o tym, że nawet koszmarne wakacje mogą stać się tymi idealnymi. Uwielbiam oglądać tego typu filmy i czerpać z nich inspiracje na wakacyjne odchyły od normy. Jak ktoś lubi, może do przeżycia wyjątkowej przygody zainspirują go też Spring Breakers (2012), czemu nie.


3. Filmy, których nie oglądasz na co dzień

Każdy ma jakiś rodzaj filmów, na które zazwyczaj szkoda mu czasu, energii, a które chciałby zobaczyć z jakichś powodów. Tylko, że tu pojawia się problem. Bo np. dla mnie takimi filmami są filmy awangardowe, mało znanych, kontrowersyjnych reżyserów. I ok, nie oglądam ich na co dzień, a wakacje wydają się na to idealną porą. Niestety. Latem jestem rozleniwiona słoneczną pogodą i nie mam ochoty na oglądanie poruszających głębokie tematy filmów niemieckich, czy skandynawskich twórców. Dlatego zdecydowanie wolę myśleć, że filmami, których nie oglądam na co dzień są komedie romantyczne, albo typowe teen-movies. I wierzcie lub nie – w roku akademickim naprawdę rzadko kiedy zdarza mi się je oglądać. Dlatego z przyjemnością nadrabiam sobie filmy z Emmą Stone, zaśmiewam się przy najnowszej Riwierze dla dwojga (2013), albo  francuskim Przychodzi facet do lekarza (2014), czasem trafię na film trącający żenadą, jak Akademia Wampirów (2014) ale co z tego. I tak czerpię z nich wielką satysfakcję i czuję, że naprawdę mam wakacje.


4.      Nadrabianie zaległości

I mówię tu o zaległościach, typu filmy Oscarowe – ja do dziś nie obejrzałam Kapitana Phillipsa (2013); czy filmy ulubionego reżysera, albo te z kanonu klasyki filmowej: Casablanca (1942), Przeminęło z wiatrem (1938), Ben Hur (1959), Lawrence z Arabii (1962). W końcu kiedy oglądać te, często, kilkugodzinne giganty jak nie w letni wieczór? Ktoś, dla kogo nadrabianie zaległości filmowych jest chlebem powszednim – czyli np. dla mnie, filmoznawcy, może nie cieszyć się na te seanse aż tak bardzo. Więc ja w wakacje nadrabiam tylko trochę, ale was zdecydowanie zachęcam!


5.      Oglądanie jak leci

Ja, jak i zdecydowana większość moich znajomych – studentów, nie mam telewizora. Dlatego, kiedy mam trochę wolnego czasu i wracam do rodzinnego domu, seanse telewizyjne traktuję ze szczególnym namaszczeniem. I z tym właśnie kojarzy mi się letnie leniuchowanie – z oglądaniem tego, co akurat leci. Znamy, znamy... W ten sposób obejrzałam jakiś czas temu Wodzireja (1977), a ostatnio mało znaną Szkarłatną ulicę (1944) Fritza Langa. Oczywiście nie chodzi o to, żeby wyłapywać same perełki. Ale trafienie na coś naprawdę godnego uwagi wcale nie musi być takie trudne, a leżenie plackiem przed tv i oglądanie wszystkiego co popadnie wydaje się być, w tym przypadku, całkiem usprawiedliwione.


6.      Filmy Woody’ego Allena 

Ja wiem, że pedofil i w ogóle. Ale ciężko nie zgodzić się z tym, że jego filmy mają w sobie charakterystyczną lekkość i nawet jak przynudzają, to ogląda się je bez większych męczarni. Osobiście, zdecydowanie jestem fanką współczesnych filmów Allena i dlatego w wakacje prędzej obejrzę po raz kolejny Vicky Cristinę Barcelonę (2008), albo wybiorę się na Magię w blasku księżyca (2014), niż sięgnę po Hannah i jej siostry (1986). Niemniej jednak filmów Allena wydaje się być nieskończenie wiele i na pewno któryś z nich przypadnie do gustu przeciętnemu oglądaczowi. I szczerze – ciężko mi sobie wyobrazić oglądanie Allena zimą. To się nie dodaje.


7.      Te nieszczęsne seriale 

Wciąż doskonalę się w oglądaniu seriali i wciąż jestem w tym fatalna. Chodzi o to, że nie potrafię oglądać słabych produkcji. Ba, ani nawet tych średnich, ani w sumie też tych całkiem dobrych. Nie pomaga myśl, że muszę je znać z filmoznawczo-medioznawczego obowiązku, po prostu – oglądam tylko to, co wyjątkowo przypadnie mi do gustu i jest przynajmniej bardzo dobre. Tak więc trwam na tej swojej serialowej mieliźnie, nie umiejąc wybrać między tym co naprawdę powinnam włączyć, a co ominąć szerokim łukiem. Na szczęście ostatnimi czasy wreszcie zaczęłam oglądać Hannibala i zakochałam się bez reszty, więc przynajmniej tym mogę się pochwalić i ten serial polecić. W moich planach wakacyjnych wciąż jest dokończenie Breaking Bad, Sześciu Stóp pod Ziemią, Doctora Who i rozpoczęcie oglądania Star Treka. Słabo to widzę, ale wiem, że większość ludzi nie ma takiego problemu z oglądaniem telewizyjnych serii więc – oglądajcie sobie na zdrowie, a już szczególnie latem.

Królowie lata wiedzą, że w wakacje tak naprawdę się robi głupie rzeczy w leśnym zaciszu, a nie ogląda filmy
 

poniedziałek, 30 września 2013

Jak poderwać dziewczynę? Pożyteczne komedie romantyczne

Ostatnią niedzielę spędziłam buszując po stronach internetowych, które proponowały mi Google, gdy wyszukiwałam jak poderwać dziewczynę. I muszę się wam przyznać, że całkowicie wsiąkłam w ten męski świat zaleceń i rad, w którym każdy to rasowy uwodziciel. Zdarzają się teksty rewelacyjne i naprawdę pomocne. Ale są też takie, po których miałam ochotę zmasakrować autora obcasami. Także drodzy Panowie, z umiarem i dystansem czytajcie takie publikacje.

Zdarzają się filmy, które w jakiś sposób mogą zasugerować właściwe zachowania w, niezwykle trudnej, sztuce uwodzenia. Sama, chyba milion razy, oglądałam film Jak stracić chłopaka w 10 dni (2003) i uważam go za niezłe kompendium wiedzy, na temat podany w tytule. Wiecie, gadki o wyręczaniu się kimś, narzucaniu się i innych oczywistościach, ale podane w bardzo miły dla oka sposób. O tym, jak zyskać chłopaka w 10 dni filmów jest raczej niewiele i sugerować będą nam rzeczy podobne, jak produkcje przydatne dla mężczyzn, czyli np. Hitch: Najlepszy doradca każdego faceta (2005). Jeśli nie wiesz, jak zachować się podczas imprezy tanecznej, lub jak powinien wyglądać pocałunek z ukochaną, możesz śmiało zasięgnąć rady u Willa Smitha. Ja, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam ten film i scenę nauki tańca, zakochałam się w nim z miejsca, więc to chyba działa.



W każdym razie, wedle scenariuszy pełnych porad miłosnych musi odbyć się jakaś PRZEMIANA potrzebującego pomocy bohatera. Odbudowanie pewności siebie przez odpowiedni strój, nauczenie się kilku dobrych tekstów, odczytanie mowy ciała rozmówcy... Rozumiecie.

Ale na przykład, taki film Kocha, lubi, szanuje (2011). Mamy tu słabo ubranego, rzucającego suchymi żarcikami i rozwodzącego się z żoną, pana w średnim wieku – Steve’a Carrella, oraz pewnego siebie przystojniaka, który potrafi codziennie wyrwać inną babeczkę – Ryana Goslinga. I proszę państwa, oto młodszy z nich postanawia nauczyć starszego, co to znaczy uwodzić kobiety. Wciska go w elegantsze ciuchy, uczy, by nowo poznanej kobiecie nie mówić za dużo o sobie i takie tam, różne pierdoły. Niestety, Gosling w tym filmie to taki typek, jakiego miałabym dość po 5 minutach rozmowy. Który - ok - nadrabia dobrymi ciuchami i pewnością siebie, jednak na dłuższą metę byłby nie do zniesienia (może dlatego też większość kobiet, które podrywa, ma tylko na jedną noc). W każdym razie - okazuje się, że jego rady nie zawsze się sprawdzają, a stały scenariusz z zaproszeniem dziewczyny do domu i  1. zaimponowaniem jej swoimi muskułami, 2. odegraniem sceny z Dirty Dancing, jest bardziej żałosny, niż pożyteczny. 

Generalnie to polecam oglądać komedie romantyczne. Z filmów takich jak Kobiety pragną bardziej (2009), będziecie - Panowie - mogli dowiedzieć się naprawdę ciekawych rzeczy. Chyba, że już tego nie potrzebujecie. Jeśli tak, to proszę, nie wypisujcie potem w Internecie, że by rozkochać w sobie dziewczynę, trzeba jej powróżyć z ręki.

sobota, 27 lipca 2013

Do poczytania: "Fascynujący świat filmu"

Czy wiecie, że Kevin Costner na planie filmu Robin Hood: Książę Złodziei miał dublera od... tyłka?*



Bardzo lubię czytać książki dla dzieci. I chyba nigdy nie przestaną bawić mnie te z serii Strrraszna Historia i Mostrrrualna Erudycja. Chodząc do szkoły uczyłam się z nich do sprawdzianów, a w liceum zdarzyło mi się nawet zakasować nauczyciela referatem pełnym ciekawostek, o których nie miał pojęcia. Obie serie uważam za istne kopalnie wiedzy, oraz całkiem przyzwoitej dawki humoru. Z racji wakacji i robienia przyjemnych rzeczy, postanowiłam zrelaksować się pewnego popołudnia przy jednej z części Mostrrrualnej Erudycji, zatytułowanej Fascynujący świat filmu.

I wiecie co? Miałam niezły ubaw! Przede wszystkim w książce jest naprawdę masa ciekawostek, którymi można zabłysnąć w towarzystwie. Bo choć fun fact, że krzyk Tarzana to kombinacja ryku wielbłąda, wycia hieny i skrzypiec z zerwaną struną, nie należy może do najprzydatniejszych w życiu, ale jego znajomość może zapunktować, gdy na imieninach u cioci zapadnie krępująca cisza. Cała książka obfituje w zabawne szczegóły dotyczące tworzenia filmów, błędy występujące w niektórych z nich i nieznane fakty z życia gwiazd. Do tego rozczulające jest uwielbienie autora książki do Arnolda Schwarzeneggera i Sylvestra Stallone’a, którzy w czasie wydania tomu (1999) uznawani byli za najsławniejszych ludzi świata.

Poza tym dowiedziałam się kilku całkiem pomocnych wskazówek. W rozdziale radzącym jak zostać super gwiazdą (który oczywiście interesował mnie najbardziej) oprócz sugestii, by umrzeć młodo, wygrać Oscara, czy mieć po prostu szczęście, nie zapomniano o tym, by zaprezentować swój talent. Porada nr 9 brzmi





Jeśli to was nie rozbawiło, może za ciekawy uznacie fakt, że Sylwester Stallone, za swój pierwszy film dostał 25 koszulek? Albo że podczas pracy przy Królu Lwie do studia zostały sprowadzone prawdziwe lwy, by animatorzy mogli zaobserwować ich sposób poruszania się?





Trudno w przyzwoicie krótkiej notce ująć dowcip całej książki tak, by nie odebrać przyjemności czytania oryginału. Dlatego, jeśli poczuliście się zachęceni nie czekajcie ani chwili, bo – według mnie – warto po nią sięgnąć. Na pewno znajdą się tam ciekawostki, których jeszcze nie znacie, a ponieważ przebrnięcie przez cały tomik zajmuje nie więcej niż ok. 2 godziny, więc staniecie się bogatsi w nowe fakty dosłownie w chwilę. A ile przy tym wszystkim uciechy!



Fascynujący świat filmu
Martin Olivier
1999
EGMONT








-----------------------
*obrazki pochodzą z książki Fascynujący świat filmu